Szef na urlopie

kurs dla korektorów

 

Odkąd skończyłam studia, nigdy tak naprawdę nie miałam wakacji.

Jako świeżo upieczona absolwentka założyłam własną działalność i odtąd właściwie nie miało znaczenia, czy są wakacje, czy ich nie ma. Oczywiście wyjeżdżałam z rodziną na urlop, ale zabierałam też przyjaciela (czyli laptop). Pracowałam w zwolnionym tempie, ale mimo wszystko nie był to prawdziwy odpoczynek.

Gdy się ma własną firmę, niestety nie można sobie pozwolić na całkowity brak kontroli. Bo mogę odpoczywać i nie przyjmować zleceń, ale wtedy we wrześniu może być problem ze zrobieniem dzieciom wyprawki do szkoły.

Nie miałam nigdy prawdziwego urlopu, bo nigdy nie pracowałam na etacie, więc nie mam pojęcia, jak to jest, gdy bierze się wolne i jeszcze za to płacą. Doskonale jednak wiem, jak to wygląda, gdy szefowa planuje własny urlop.

Po pierwsze trzeba wybrać taką datę, kiedy wszyscy, ale to absolutnie wszyscy klienci pojechali odpocząć albo właśnie zakończyli projekt i nie ma możliwości, żeby wrócił on ponownie do korekty czy składu.

Po drugie, trzeba pojechać w takie miejsce, gdzie telefon nie straci zasięgu i będzie jakikolwiek dostęp do internetu. No bo mimo zapewnień klient może sobie przypomnieć, że coś jeszcze ma do zrobienia. Albo pojawi się nowy klient z bardzo opłacalnym zleceniem i ofertą stałej współpracy. Takiemu nie można odmówić.

Nawet gdy wyjeżdżaliśmy zagranicę, zaglądałam w ciągu dnia, czy skrzynka jest na pewno pusta i wieczorami robiłam korektę (dobrze, że jestem nocnym markiem).

 

W tym roku postanowiłam, że będzie inaczej.

Po raz pierwszy od 11 lat nie będę sprawdzać poczty. Nie zaglądnę ani na moją grupę, ani na Facebooka, nie opublikuję nic na Instagramie ani nie napiszę nic na blogu. Nie będę się zastanawiać, czy klienci wysłali e-maila i się niepokoją, że nie ma odpowiedzi (ustawię autoodpowiedź).

Świat się nie zawali. Zasięgi na Facebooku nie spadną tak, żeby zniknął cały fanpage. Grupa sobie fantastycznie poradzi beze mnie. Bez mojego nowego artykułu na blogu też Internet przeżyje. Nieraz już przeżył.

A ja? Ja wreszcie wyjadę na zasłużony urlop.

 

A gdy wrócę...

Zacznie się bardzo edukacyjna jesień. Bo prosiliście mnie o zorganizowanie kursów (są w planach aż cztery)

  1. kurs dla korektorów (poziom podstawowy),
  2. kurs interpunkcji dla zapracowanych,
  3. kurs dobrego stylu dla kobiet z klasą,
  4. kurs obsługi Worda dla osób piszących prace dyplomowe.

Czy jesteś gotowa, aby powiedzieć: Nie wiedziałam, że to takie proste?

 

Co jeszcze będzie się działo?

Negocjujemy warunki przeprowadzenia dwóch szkoleń stacjonarnych dla naszych klientów. Trzymajcie za nas kciuki!

Po głowie chodzi mi jeszcze kilka pomysłów, ale niech to będzie niespodzianka.

Jak widzicie plany mam ambitne, dlatego potrzebny jest mi porządny wypoczynek. 

Przez najbliższe 20 dni jeszcze ciężko pracuję, przygotowując kursy, pisząc dla Was teksty i poprawiając błędy w Waszych publikacjach.

 

Lubię moją pracę, nawet bardzo, ale biznes, w którym szef nie może sobie pozwolić na odpoczynek, to kiepski biznes.  Też tak uważacie?

Czy sądzicie, że bez Was firma się zawali? Czy umiecie odpoczywać?

Jeśli nie byliście jeszcze na urlopie, to wyjedźcie. Koniecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *